Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teneryfa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teneryfa. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 grudnia 2014
piątek, 14 listopada 2014
NA DESER ANAGA
Na północ Teneryfy nigdy nie jest po drodze. Przylatujemy na południowe lotnisko Reina Sofia, na południu jest 10 kilometrowy pas kurortów i lepsza pogoda. Ja jednak w myśl zasady : "tu mnie jeszcze nie było" postanowiłam uleczyć rozpacz po pożegnaniu z La Palmą w górach Anaga. Wbrew logice ( z Los Christianos jadę na północ,żeby za dwa dni cofnąć się na południowe lotnisko) Nie żałowałam :-)
KANARY? PRZECIEŻ TAM NIC NIE MA...
Dawno dawno temu, kiedy byłam mała często siedziałam z atlasem geograficznym ( nikomu się wtedy nie
śniło przecież o google maps) i oglądać dalekie i niedostępne miejsca. Gran
Canaria, Teneryfa, Lanzarote.....cóż, skończyło się tak że umiałam na pamięć
wyrecytować nazwy wszystkich wysp archipelagu; łącznie z średnią roczną
temperaturą ;-)Marzyłam,że kiedy będę już duża i bogata,odwiedzę je
wszystkie. Minęło kilka...naście lat.
| Teneryfa |
Home sweet home
Coś musiało być w tym dziecinnym analizowaniu mapy i uczeniu się
nazw na pamięć. Dziś kiedy wysiadam na lotnisku na Teneryfie albo Gran Canarii
faktycznie czuję się, jakbym wróciła do domu.Oczywiście, to uczucie jest
silniejsze z każdym kolejnym wyjazdem. Ledwie kółka samolotu dotykają
ziemi,czuję że coś mnie ściska za gardło. Wychodzę z lotniska, wiatr rozwiewa
mi włosy,słońce raz jest,raz go nie ma,za mną przeważnie całodzienna ( albo
całonocna) podróż,ciąży mi wypchany do granic możliwości plecak....ale wreszcie jestem na swoim miejscu:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)